Madryt od kuchni :)

madryt1

Ole’! Jak tam było pysznie! =) Mowa o mojej krótkiej, kulinarno-rekreacyjnej wyprawie do stolicy Hiszpanii. To były bardzo intensywne dni, podczas których zwiedzałam i poznawałam smaki miejscowej kuchni. Chociaż taki sposób spędzania wolnego czasu nie pozwala na nadmierny odpoczynek, to ja właśnie taki model lubię najbardziej =)

Trudno mówić o czymś takim jak kuchnia hiszpańska – to zbyt duże uogólnienie, ponieważ podobnie jak włoska opiera sie na tradycjach poszczególnych regionów czyli w tym przypadku – katalońskiego, baskijskiego, walenckiego itd. Na przestrzeni lat wiele z nich przemieszało się ze sobą i bez problemu liczne charakterystyczne potrawy można spróbować w różnych częściach Hiszpanii, ale chociażby ich nazwa może wskazać nam swoje pochodzenie jak w przypadku Gazpacho Andaluz czy Paella Valenciana …

madryt2

madryt7

madryt9

Chcąc spróbować jak największej ilości hiszpańskich potraw, w porze obiadowej korzystałam z formy, która nazywa się menu del Dia. Oznacza to, że w cenie od 8 do 15 euro można otrzymać przystawkę, danie główne, deser i np. sangrię (ew. wino lub napój bezalkoholowy). Dzięki temu spróbowałam m.in. typowych dla rejonu Madrytu mięs w rozmaitych sosach (szafranowym, paprykowym, pomidorowym z groszkiem), czegoś z hiszpańskiej kuchni wiejskiej czyli rosołu podawanego z makaronem, jajkiem i ziemniakiem! (o dziwo bardzo smaczne) czy flanu z sosem karmelowym. Priorytetem było dla mnie zjdzenie prawdziwej paelli. Ta potrawa opierająca się na ryżu, warzywach, mięsie i owocach morza, uznawana była dawniej za obiad dla biedoty. Dodawano do niej bowiem często to, co akurat na wsi było pod ręką – mięso kurczaka, królika, ryby, kiełbaski, groszek, pomidory – czego dusza zapragnie. Jeden z charakterystycznych składników czynił jednak danie wyjątkowym – szafran. Składa się ze znamion krokusa i uznawany jest za najdroższą przyprawę świata – przy okazji od tysiacleci uchodzi także za jeden z najskuteczniejszych afrodyzjaków. Do tej pory przygowując paellie zastępowałam go kurkumą, która dawała podobny efekt kolorystyczny – teraz wiem, że był to ogromny błąd, za który niebawem zamierzam się zrehabilitować … w Madrycie kupiłam słoiczek szafranu i teraz będę przygotowywać już tylko oryginalną wersję tego dania. Stwierdzam, że kto raz spróbuje prawdziwej  paelli, nigdy nie wróci już do kurkumy i zachowa ja jedynie do dań kuchni indyjskiej czy chińskiej.

madryt2

madryt3

madryt8

      madryt5
      madrid2

madrid3

madryt6

madryt4

      madr1

mad9

      madrid4

madrid1

madr2

      madrid7

madr4

madr5

madr6

Odwiedzając kraje południa zauważam ogromne zamiłowanie do drobnych słodkości – bezlitośnie kuszą z witryn cukierni i cóż … nie mogłam się im oprzeć. Moje biodra nie będą mi za to wdzięczne, ale za to podniebienie, hmmm – było w siódmym niebie =) Szczególnie smakowały mi rurki z cieniutkiego ciasta nadziewane nugatem i zwieńczone dobrej jakości czekoladą, oponki serowe o bardzo zwartej konsystencji, obtoczone z cukrze cynamonowym i lekki serniczek z kremowego serka posypany pistacjami czy intensywnie czekoladowe trufle z malinami – BOSKIE!

mad2

mad4

mad3

mad6

mad7

mad5

madrid8

madrid6

Zauważyłam, że Hiszpanie podobnie jak Włosi wolą jadać śniadania na słodko i to najlepiej poza domem – w pobliskiej kawiarni lub barze. Delektują się wtedy słodkimi bułeczkami, popijają kawę i chwytają po chrupiące churros. Te podłużne paluchy z ciasta smażonego w głębokim tłuszczu, a następnie maczane w goracej czekoladzie, uznawane są za smakołyk dobry o każdej porze dnia. Można go jadać na śniadanie, na poobiedni deser, a najczęściej po długiej i intensywnej, nocnej imprezezie. Cóż, my najczęściej wybieramy kebab, a Hiszpanie właśnie churros – dla każdego coś dobrego =)

mad8

      mad1

madrid5

6 thoughts on “Madryt od kuchni :)

  1. A możesz zdardzić, jak gotując i próbując tych wszystkich smakołyków udaje ci się zachować figurę i tak świetnie wyglądać? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.