Sztokholm od kuchni

szt8

Trudno mówić o czymś takim, jak typowa kuchnia szwedzka – do charakterystyki tamtejszych stołów bardziej pasuje skandynawska, a obecnie jeszcze lepiej kuchnia międzynarodowa. Chociaż oczywiście można spotkać miejsca z tradycyjnymi potrawami, to jednak przeważają knajpki chińskie, tajskie, japońskie i włoski. A w niektórych dzielnicach naprawdę trudno o to, by móc zamówić köttbullar (klopsiki) czy smażonego śledzia.

Tym co zazwyczaj kojarzy nam się z tradycją kulinarną Szwecji jest szwedzki stół. Jego zalążkiem był zwyczaj podawania na oddzielnym stole (przede wszystkim mężczyznom) piwa i słonych zakąsek. W miarę upływu czasu zaczęły się na nim pojawiać coraz bardziej urozmaicone potrawy. Obecnie nadal można spotkać miejsca z tego typu sposobem podawania jedzenia, ale o dziwo niecharakterystycznego miejscowego. Na stołach określonych restauracji pojawiają się np. potrawy kuchni indyjskiej, włoskiej i oczywiście sushi. W weekendy natomiast zdarzają się knajpki, które w taki sposób serwują brunche, ale mają one charakter interkontynentalny, a nie narodowy.

Charakterystycznym elementem kuchni szwedzkiej są potrawy ze śledzia. Przy tej okazji trzeba wspomnieć o Surstromming czyli po polsku kiszonym śledziu. To potrawa, której tradycja i sposób przyrządzania sięga jeszcze czasów średniowiecza. Przy czym nie można skorzystać z ryby złowionej w innych miesiącach niż kwiecień i maj. Następnie oczyszcza się je, pozostawia ikrę i umieszcza w beczkach z solanką. Przez kolejne 12 tygodniu śledź fermentuje, a potem jego producenci pierwszy dzień sprzedaży tego specjału okrzykują świętem. Na talerzach mieszkańców Sztokholmu nie brakuje też ryb (zwłaszcza słodkowodnych) i owoców morza. Dużą popularnością cieszy się też mięso z renifera, które oprócz tradycyjnej obróbki także się wędzi. Często jada się również dziczyznę oraz baraninę.

        szt05

sztok3

        sztok6
        sztok4

        sztok5

szt01

        sztok2

Tym co z pewnością zachwyciło moje podniebienie są szwedzkie słodkości. Spacerując sztokholmskimi ulicami nie sposób uniknąć zapachu masła, cukru i cynamonu – w połączeniu tworzy naprawdę obłędną kompozycję. O tej porze roku takie nuty kojarzą się ze świętami, ciepłem domowego ogniska, zaciszem kuchni. Na każdym kroku dostępne są miejsca, w których można kupić różnego rodzaju drożdżowe wypieki, z których najpopularniejsze to Kanelbullar. Sztandarowym szwedzkim łakociem, szczególnie w okresie przedświątecznym są także Lussekatter czyli szafranowe bułeczki przygotowywane na dzień Świętej Łucji (13 grudnia). Na miejscowych targach i w cukierniach można także zobaczyć Princesstorta czyli Torcik Księżniczki przekładany warstwami z kremu Pattisiere z bitej śmietany. Nie brakuje także artystycznych ciasteczek i deserów, przybranych finezyjnie mini torcików, tarteletek i pralinek.

szt2

        sztok1

sztok8

szt6

szt4

szt1

szt3

szt09

szt07

szt08

sztok7

szt9

Zupełnie osobny temat stanowią alkohole, które można kupić tylko i wyłącznie w specjalnych sklepach i w określonych godzinach – najczęściej do 18. Osobiście rozsmakowałam się w tamtejszym Glogu – miejscowym grzanym winie, które zagryza się korzennymi ciasteczkami. Jak wrócę tam latem, pewnie wyszukam sobie coś innego, ale jak na razie ten napój jest moim faworytem.

szt03

szt02

        szt04

szt5

4 thoughts on “Sztokholm od kuchni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.