Nigella Lawson. Kulinarna bogini.

Nigella

W czasie, gdy świat podążał za idealną Marthą Stewart, pojawiła się ONA – na oczach milinów widzów rozlewała mleko, oblizywała palce i absolutnie nie wstydziła się swojego łakomstwa. Jedyna kobieta o tak dziwnym i oryginalnym imieniu – Nigella – bohaterka biografii autorstwa Gilly Smith: Nigella Lawson. Kulinarna bogini.

Kocie oczy, ponętne kształty, wdzięk, humor i jeszcze inteligencja – mężczyźni uznaliby zapewne taką kobietę za ideał, świat uznał ją za niepowtarzalną osobowość kulinarną, niedościgniony wzór, w końcu za kulinarną boginię. Gilly Smith nie zapomina o tym obliczu, ale przede wszystkim zwraca uwagę na to, co je tak naprawdę ukształtowało. Pasjonaci kuchni i miłośnicy programów Nigelli z pewnością słyszeli o wielu traumatycznych wydarzeniach w jej życiu, ale nikt przed autorką książki nie zagłębił się w nie tak dokładnie, nie dotarł do osób, które były z nimi bezpośrednio związane, nie poświecił im tyle uwagi. W tym miejscu zapewne podniosą się głosy: Czy w ogóle było to potrzebne, czy docieranie do tak osobistych wydarzeń nie jest przypadkiem nadużyciem i w końcu czy pisanie biografii kulinarnej celebrytki w ogóle ma sens?

Nigella już od dziecka, ze względu na wysokie stanowisko ojca, była osobą publiczną. Jej późniejsza praca dziennikarska i w końcu wysoko oglądane programy kulinarne sprawiły, że stała się jeszcze bardziej rozpoznawalna przez społeczeństwo. To wystarczyło, do tego by jej życie prywatne zaczęło po prostu wszystkich interesować. Gilly Smith nie robi zatem niczego dziwnego – po prostu pisze historię osoby interesującej, intrygującej, niosącej za sobą potężny bagaż życiowy. To prawda, że dociera do bardzo intymnych wydarzeń z życia swojej bohaterki, ale Nigella nigdy się z nimi nie kryła. I to właśnie dzięki tym trudnym sytuacjom autorka pokazuje kobietę, która mimo wielu trudności idzie dalej śmiało przez życie, smakuje je, odnosi sukcesy. To, że można ją podziwiać na ekranie telewizora jeszcze bardziej uświadamia czytelnikom, że to nie fikcja literacka, a prawdziwa historia pisana przez życie. Tak bliska wielu z nich…

To nie jest jednak książka tylko i wyłącznie o Nigelli. W dużej mierze jest to także biografia jej męża Johna Diamonda – człowieka, który ją odkrył i stworzył jej markę. Jednocześnie przedstawia niezwykle silnego człowieka, który odważył się dzień po dniu opisywać swoją walkę z ciężką chorobą – rakiem gardła. Człowieka, który cieszył się każdym dniem, jeździł na Harleyu bez żadnych zahamowań, nie mogąc normalnie pić wlewał sobie alkohol bezpośrednio do rurki w gardle i organizował wraz z żoną bale przebierańców dla dzieci w środku tygodnia. To on też przezwyciężył nieśmiałość Nigelli i pokazał ja światu.

Biografia zawiera najważniejsze wydarzenia z życia Nigelli – jej trudne dzieciństwo, liczne problemy rodzinne, pierwsze miłości, choroby najbliższych jej osób, rozwój jej kariery i w końcu drugie małżeństwo oraz podbicie amerykańskiego rynku kulinarnego. Wszystko to w mniejszym lub większym stopniu ją ukształtowało. W efekcie dzięki tej książce świetnie poznałam jej życiorys, ale nie czuję , żebym poznała prawdziwą Nigelle. Czegoś mi w tej książce zwyczajnie brakuje – może większego udziału autorki w opisach, a mniejszego podpierania się cytatami z wypowiedzi innych osób, może pokazania tego co naprawdę kryje się pod tą burzą loków i kruczoczarnymi oczami i w końcu jakiegoś indywidualnego stanowiska. To co się udało Gilly Smith to z pewnością uwiarygodnienie po raz kolejny miłości Nigelli do jedzenia i gotowania, przedstawienie osoby, która traktuje kuchnia jako najważniejszy symbol – symbol rodzinnego dziedzictwa, ucztowania, dobrego nastroju, życia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.